Matin Martin Jameela
Charakter zapachu, rozwój na skórze i wskazówki, kiedy go nosić.
JAMEELA to woda perfumowana marki Matin Martin przeznaczona dla kobiet. Premiera zapachu miała miejsce w 2021 roku. Pod względem stylu to kompozycja kwiatowa. W ocenach użytkowników zbiera znakomite oceny.
W skrócie
- Marka
- Matin Martin
- Typ
- Woda perfumowana
- Płeć
- Dla kobiet
- Rodzina zapachowa
- Kwiatowa
- Premiera
- 2021
- Główne akordy
- Białokwiatowy, cytrusowy, owocowy
- Trwałość
- Przyzwoita - wystarcza na większą część dnia pracy
- Projekcja
- Intymna - zapach dla siebie i najbliższych
- Najlepszy sezon
- Zima - w niskich temperaturach otula najpełniej
- Pora dnia
- Zarówno na dzień, jak i na wieczór
Start kompozycji
Na start pojawiają się kwiat pomarańczy, czarna porzeczka i bergamotka. Pierwsze chwile są kremowo-kwiatowe, z wyczuwalnym akcentem owocowej soczystości. To faza najbardziej ulotna, ale to ona decyduje o pierwszym wrażeniu.
Rozwój zapachu
Z czasem do głosu dochodzi serce kompozycji: jaśmin, marakuja i tuberoza. Kompozycja nie zmienia kierunku, za to staje się bardziej zaokrąglona. To najdłuższa część rozwoju i to ona najbardziej definiuje zapach na skórze.
Kompozycja zapachu
Bazę tworzą białe piżmo, wanilia i cedr. Dzięki nim zapach kończy się w klimacie otulającej, piżmowej miękkości. Najmocniej wybrzmiewa akord białokwiatowy, w tle pojawiają się nuty cytrusowe, owocowe i słodkie.
Trwałość i projekcja
Trwałość oceniana jest jako umiarkowana. Na co dzień oznacza to mniej więcej 4-6 godzin na skórze - wiele zależy od skóry i liczby psiknięć. Projekcja jest dobra - tworzy dyskretną aurę na odległość ramienia. To dobry wybór dla osób, które nie chcą, by zapach dominował w otoczeniu.
Jak pachnie w praktyce?
Białokwiatowy, lekko cytrusowy, lekko owocowy, lekko tuberozowy, lekko słodki.
Krótkie podsumowanie
JAMEELA to udana kompozycja białokwiatowa i cytrusowa. Jego mocne strony to wysokie oceny. Wysokie oceny pokazują, że to bezpieczny wybór. Warto go poznać, jeśli lubisz kompozycje białokwiatowe i owocowe.
