Diptyque Oyedo
Charakter zapachu, rozwój na skórze i wskazówki, kiedy go nosić.
Oyedo marki Diptyque to woda toaletowa do noszenia niezależnie od płci. Premiera zapachu miała miejsce w 2000 roku. Za kompozycję odpowiada Akiko Kamei. Pod względem stylu to kompozycja cytrusowo-aromatyczna. W ocenach użytkowników zbiera dobre opinie.
W skrócie
- Marka
- Diptyque
- Typ
- Woda toaletowa
- Płeć
- Uniseks
- Rodzina zapachowa
- Cytrusowo-aromatyczna
- Premiera
- 2000
- Perfumiarz
- Akiko Kamei
- Główne akordy
- Cytrusowy, aromatyczny, świeżo-korzenny
- Trwałość
- Umiarkowana - trzyma się kilka godzin, na niektórych skórach dłużej
- Projekcja
- Umiarkowana, odpowiednia do biura
- Najlepszy sezon
- Lato - w cieple otwiera się najpełniej
- Pora dnia
- Głównie na dzień
Start kompozycji
Pierwsze wrażenie tworzą mandarynka, yuzu, cytryna i limonka. Pierwsze chwile są rześkie i jasne. To moment, w którym zapach jest najbardziej rześki. To faza najbardziej ulotna, ale to ona decyduje o pierwszym wrażeniu.
Rozwój zapachu
W sercu zapachu pojawiają się tymianek. Charakter zmienia się od cytrusowej świeżości w stronę zielonej, ziołowej aromatyczności. To najdłuższa część rozwoju i to ona najbardziej definiuje zapach na skórze.
Kompozycja zapachu
Fundament kompozycji to nuty drzewne. Dzięki nim zapach kończy się w klimacie drzewnej głębi. W profilu akordów dominuje charakter cytrusowy, a dopełniają go akcenty aromatyczne, świeżo-korzenne i zielone.
Trwałość i projekcja
Trwałość oceniana jest jako umiarkowana. W praktyce to mniej więcej 4-6 godzin na skórze, zależnie od typu skóry i ilości aplikacji. Projekcja jest dobra - tworzy dyskretną aurę na odległość ramienia. Część osób zauważa jednak, że na ich skórze zapach znika szybciej, niż by chciały.
Jak pachnie w praktyce?
Cytrusowy, lekko aromatyczny, lekko świeżo-korzenny, lekko zielony, niezbyt słodki.
Krótkie podsumowanie
Oyedo to udana kompozycja cytrusowa i aromatyczna. To zapach, który ma swoje stałe grono zwolenników. Warto go poznać, jeśli lubisz kompozycje cytrusowe i zielone.
