Jo Malone Blackberry & Bay
Charakter zapachu, rozwój na skórze i wskazówki, kiedy go nosić.
Blackberry & Bay to woda kolońska marki Jo Malone w wersji uniseks. Premiera zapachu miała miejsce w 2021 roku. Za kompozycję odpowiada Fabrice Pellegrin. Pod względem stylu to kompozycja aromatyczno-owocowa. W ocenach użytkowników zbiera dobre opinie.
W skrócie
- Marka
- Jo Malone
- Typ
- Woda kolońska
- Płeć
- Uniseks
- Rodzina zapachowa
- Aromatyczno-owocowa
- Premiera
- 2021
- Perfumiarz
- Fabrice Pellegrin
- Główne akordy
- Owocowy, świeżo-korzenny, drzewny
- Trwałość
- Raczej krótka - około 3-4 godzin
- Projekcja
- Dyskretna, przy skórze
- Najlepszy sezon
- Wiosna i lato - dobrze współgra z łagodną, wiosenną aurą
- Pora dnia
- Głównie na dzień
Start kompozycji
Otwarcie budują nuty takie jak jeżyna i grejpfrut. Pierwsze minuty są soczyste i owocowe, z wyczuwalnym akcentem cytrusowej świeżości. To faza najbardziej ulotna, ale to ona decyduje o pierwszym wrażeniu.
Rozwój zapachu
W sercu zapachu pojawiają się liść laurowy i nuty kwiatowe. Charakter zmienia się od owocowej soczystości w stronę korzennego ciepła. Ta faza trwa kilka godzin i to z nią zapach kojarzy się najbardziej.
Kompozycja zapachu
Fundament kompozycji to cedr i wetiweria. Dzięki nim zapach kończy się w klimacie drzewnej głębi. Najmocniej wybrzmiewa akord owocowy, w tle pojawiają się nuty świeżo-korzenne, drzewne i kamforowe.
Trwałość i projekcja
Trwałość oceniana jest jako słaba. Na co dzień oznacza to około 3-4 godzin na skórze - wiele zależy od skóry i liczby psiknięć. Projekcja jest subtelna - zapach pozostaje blisko skóry. To dobry wybór dla osób, które nie chcą, by zapach dominował w otoczeniu.
Jak pachnie w praktyce?
Owocowy, świeżo-korzenny, drzewny, lekko kamforowy, lekko słodki.
Krótkie podsumowanie
Blackberry & Bay to spójna kompozycja owocowa i świeżo-korzenna. Jeśli liczysz na całodzienną trwałość, przygotuj się na ponowną aplikację. To zapach, który ma swoje stałe grono zwolenników. Dobry wybór dla osób, które lubią zapachy owocowe i drzewne.
